Jak łączyć biznes i rodzinę?

Nie ma jednej, dobrej odpowiedzi na pytanie w tytule. A właściwie nie da się dobrze połączyć obu tych dziedzin. Jak mówi Jakub B. Bączek w XXI wieku nie ma czego takiego jak „work life balance”. Nie istnieje złoty środek i nigdy wszyscy nie będą zadowoleni. Zawsze jest tak, że albo zapierdzielasz na maksa w biznesie, albo skupiasz się na rodzinie. Zawsze szala przechyla się w którąś stronę. I to według mnie jest normalne w obecnych czasach.

Obecnie skupiam się na rodzinie. To jest na tę chwilę mój priorytet. Biznes robię dodatkowo, trochę jako odskocznię, ale nie daje tutaj z siebie maksa. Stąd też wynik nie jest taki jaki bym chciała, ale za każdy sukces trzeba zapłacić. Ceną za przebywanie z rodziną i wychowanie dzieci płacę brakiem awansu w biznesie. To też jest normalne! Skupiam się obecnie nad wychowaniem moich dwóch córek 2 letniej Ani i 5 miesięcznej Magdy. Ogromnie cieszę się z tej możliwości i garściami chwytam wspólne chwile. Stwierdziłam, że czasu nie cofnę i nie będę mogła poraz kolejny oglądać najszybszego rozwoju swoich córek. Nawet nie sądziłam, że frajdę będzie mi sprawiać wspólne śpiewanie piosenek z pokazywaniem gestów, bawienie się w „kawkę” czy lepienie ciastoliny. Nigdy wcześniej bym siebie o to nie posądziła, ale znam ponad 7 różnych kołysanek! Czy oszalałam na punkcie swoich dzieci? Myślę, że nie- po prostu lubię się z nimi bawić.

Kiedyś czytałam wpis na jakimś blogu, że nie wszystkie mamy lubią wspólne zabawy ze swoimi dziećmi. Co ja na to? OK! Nie trzeba tego lubić, nie trzeba tego robić! Bądź sobą w macierzyństwie, bo dziecko od razu wyczuje sztuczność i będzie się tego uczyło. Uważam natomist, że każdemu dziecku należy się chwila uwagi. Specjalna chwila dla niego. Może to być chociaż 20 min całkowitej uwagi. Banał? To spróbuj poświęcić tyle czasu bez telefonu i rozpraszaczy. Na wspólnym czytaniu, rozmowie czy nawet zabawie. Kiedy zaczęłam kontrolować czas spędzany z dzieckiem, tak aby ono miało 100% mojej uwagi to zauważyłam kilka rzeczy:

  • staje się spokojniejsze
  • potrafi się samo zabawić
  • obdarza mnie większym zaufaniem

Polecam spróbować.

Skąd czas na czytanie i bloga?

Uwielbiam czytać, stąd książka leży zawsze pod ręką abym w każdej wolnej chwili mogła po nią sięgnąć. Natomiast piszę wieczorami. Często dziewczyny zasypiają między 19:00 a 20:00 więc mam kilka godzin wolnego dla siebie. Jak udaje mi się je uśpić o tej porze (czasami się nie udaje)? Zastosowałam rady Tracy Hogg z jej książek „język niemowląt”, „zaklinaczka dzieci” i „język 2 latka”. Te dwie pierwsze pozycje polecam z całego serca, bo uratowały nam życie, kiedy 3 miesięczna Ania zasypiała przez 3 godziny!! Dla mnie niesamowite treści. Dzięki nim nauczyłam się rozpoznawać potrzeby moich córek poprzez rodzaj płaczu (czasami popełniłam błąd). Kurcze to było genialne odkrycie! Mówi się o autorce, że jest treserką dzieci. Heheh, może coś w tym jest, ale bardzo podoba mi się jej podejście do dziecka: każde jest inne, wymaga innej opieki i innego podejścia. Ja mam to szczęście, że moje córki nie są wymagające należą do grona tzw. Aniołków i dzieci książkowych. Dlatego łatwo przyszło mi wprowadzenie zasad Tracy. Czy stosuje je wszystkie w 100%. NIE!! Może z Ania trochę próbowałam, natomiast z Magdą dorzuciłam dużo więcej intuicji. Narazie wszystko wygląda optymistycznie! Jeśli masz małe dzieci i jakiś problem do rozwiązania to polecam te pozycje. Czy na pewno pomogą? Gwarancji nie ma, natomiast można spróbować- daj sobie tylko minimum 2 tygodnie konsekwentnej pracy z dzieckiem. Inaczej to nie ma sensu. (Metody te nie są szkodliwe, nigdy nie zostawiasz płaczącego dziecka i możesz je przytulać jak płacze- tak apropo 3/5/7 wrrrrrrrr).

Dodam jeszcze, że nie zawsze jest kolorowo. Czasami Ania zaczyna płakać, by coś wymusić (rady z książki „język 2 latka są tutaj na wagę złota), Madzi obudzi się 4 razy w nocy, a czasami ja mam po prostu dosyć i chciałabym się zamknąć w sama w pokoju. To wszystko jest normalne. I już bez wyrzutów sumienia nauczyłam się włączyć bajkę, by mieć chwilę na cichą kawę.

Obecnie na biznes poświęcam około 3-5 godzin tygodniowo. Mam tutaj na myśli przede wszystkim spotkania, które przeprowadzam (obecnie najczęściej on-line). Kiedy wrócę do pełnego działania tego czasu będę musiała ( chciała) poświęcić znacznie więcej. Wtedy dzieci będą pod opieką taty, niani lub babci. Ceną za pieniądze, które chcę zarobić będzie wtedy czas z rodziną. Ale jak pisałam już wcześniej za wszystko trzeba zapłacić!

Rozmawiając z ludźmi bardzo często spotykam się z komentarzem: „nie mam czasu”. Chyba ostatnio te słowa stały się najczyściej wypowiadanymi, bo nawet osoby bezdzietne i bezrobotne je używają. Jeśli chce się zmian w życiu, trzeba coś zmienić, zacząć robić coś innego. Nie masz czasu? A co robisz aby mieć go więcej? (najczęściej nic). Jeśli chcesz mieć więcej wolnego czasu, to niestety najpierw musisz go wypracować. Musisz zapłacić cenę na start- ceną tą jest czas, bo zaczynasz robić coś dodatkowego, co ma dać Ci więcej pieniędzy, a tym samym więcej czasu. Może to być MLM po godzinach, może to być własna działalność itd. Rozwiązań jest wiele trzeba tylko zacząć coś ROBIĆ! Kluczem w łączeniu etatu i/lub biznesu z rodziną jest odpowiednie planowanie. Prowadzenie kalendarza jest obowiązkowe! Po co wszystko zapamiętywać jak można sobie pomóc. Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie planu tygodnia by wpisać swoje zajęcia, współmałżonka i dzieci, a następnie przywiesić w widocznym miejscu w domu. Jeśli masz nawyk odkładania zrobienia różnych żeczy to polecam książkę Briana Tracy „Zjedz tę żabę”.

Ja wybrałam MLM, bo bez kapitału mogłam już wystartować. Początkowo było to zabawą, później dodatkiem do pracy, następnie zaczęło mnie to ekscytować, a teraz stało się moim stylem życia. Cieszę się, że po pięciu latach mogę jeździć fajnym autem, zarabiać i wybierać czas kiedy działam, a kiedy nie. Daje mi to ogromy komfort psychiczny. Czy było łatwo? Oczywiście, że nie i nadal czasami nie jest. Teraz tylko potrafię się zdystansować, a doświadczenie, które już mam pozwala na wyciągnięcie wniosków.

Podsumowując, nie da się idealnie łączyć biznesu i rodziny. Najważniejsze to robić i jedno i drugie w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami i nie zapominając o SWOICH potrzebach. Czasami ucierpi biznes, czasami rodzina, ale kiedy Ty będziesz w tym wszystkim szczęśliwa/y to cała reszta też będzie ok. Kiedy masz satysfakcję z biznesu, czy z etatu na którym pracujesz, to czas spędzony z dziećmi też staje się bardziej wesoły. Nie ma według mnie nic gorszego dla dziecka jak widok niespełnionego rodzica.

One thought on “Jak łączyć biznes i rodzinę?”

  1. Alicjo, to najszczerszy opis łączenia Rodziny i biznesu jaki wogóle czytałam. Długo szukałam sposobów na łączenie tych dziedziń żeby wszyscy byli zadowoleni- ale racja jest taka, że nie ma się sobowtóra i stąd trzeba pogodzić sie z kompromisem. Super. Dziekuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *